Tychy

Galeria

Znajdź swój kurs

Zapisy On-line

Wycieczka do Paryża 2011

Wycieczka grup francuskich do Paryża - marzec 2011

 

Aleksandra Żurek – grupa F2/1

Kinga Moskwa


…Bo Paryż często mody odmianą się chlubi,

A co Francuz wymyśli, to Polak polubi […]

(A. Mickiewicz, Pan Tadeusz)


Paryż – miasto marzeń.

Czyli wycieczka DeBeściaków do stolicy Francji

 

W Paryżu nie można się nudzić. Przyprawia o zawrót głowy mnogością zabytków, muzeów, teatrów, eleganckich domów towarowych  i wszystkiego co tylko dusza zapragnie.  Posiada czarowną moc. Już pierwsze spojrzenie na wąskie brukowane uliczki, szerokie bulwary i otwarte place ujmuje.  Jest miastem olbrzymim, które można zwiedzać przez wiele dni i wiele nocy. My tych dni i nocy miałyśmy zaledwie kilka…

Długo oczekiwana chwila wreszcie nadeszła. Pewnego marcowego poranka, a raczej nocy,  podekscytowane i walczące z opadającymi powiekami jadłyśmy śniadanie na lotnisku. Cel był już blisko. O godzinie ósmej rano  Paryż powitał nas pochmurnym niebem. Po zostawieniu bagażu w hotelu, od razu ruszyłyśmy na podbój tego urzekającego miasta. Zaczęłyśmy od słynnego Łuku triumfalnego wybudowanego na zlecenia Napoleona, na którym dopatrzeć się można polskich akcentów.  Podążając Polami Elizejskimi doszłyśmy do jednego z najsłynniejszych muzeów na świecie – Luwru, gdzie podziwiałyśmy między innymi Mona Lisę, Nike z Samotraki, Wenus z Milo i kodeks Hammurabiego. Pierwszego dnia zobaczyłyśmy także najsłynniejszy kabaret na świecie Moulin Rouge, przed którym znajduje się kanał wentylacyjny metra. Wreszcie mogłyśmy się poczuć jak Marilyn Monroe, której podmuch powietrza unosił sukienkę. Przespacerowałyśmy się na Plac Pigalle, na którym wcale nie rosną kasztany… Dzielnica za to znana jest na całym świecie z licznych przybytków radości.


Zwiedziłyśmy także muzeum Orsay, gdzie na dłużej zatrzymałyśmy się przed Autoportretem van Gogha, Wersal – dawną siedzibę królów z jego pięknymi ogrodami, katedrę Notre Dame z przepięknymi rozetami znaną z powieści Wiktora Hugo, bazylikę Sacré Coeur….wszystkiego wymienić  nie sposób.

Ale Paryż to nie tylko zabytki….to cudowne miasto przez  kilka dni rozpieszczało nasze podniebienia. Chwile spędzone w paryskich kawiarenkach i restauracjach pozwalały nam jeszcze lepiej poczuć klimat tego miasta. Tradycyjne naleśniki popijane cydrem, czy prześmieszny kelner z greckiej restauracji (który zresztą bardzo nas polubił)  na pewno pozostaną na długo w naszej pamięci.


Nie obyło się bez wpadek językowych. Po zjedzeniu pysznego posiłku, Monia poprosiła kelnera o….receptę zamiast o rachunek. Ten odpowiedział, że nie jest lekarzem i poradził żebyśmy zadbały o koleżankę. Śmiechu było co niemiara.

Ostatni dzień minął błyskawicznie. Kupiłyśmy parę pamiątek w dzielnicy łacińskiej, oraz zjadłyśmy pyszną kolację popijając winem, jak we Francji przystało. Lekko opalone marcowym słońcem napawałyśmy się atmosfera tego miasta, miasta, z którym następnego dnia rano przyszło nam się pożegnać. Miałyśmy okazję poznać Paryż z wielu stron, zarówno ten monumentalny, jak i ten biedny i brudny. Mimo wszystko czułyśmy niedosyt…

powrót
Zadaj pytanie on-line Napisz do nas... Wyślij